oryginalny
przewodnik
turystyczny

tu wszystko się zaczyna


RESKO
0
poznajmy razem

Resko

miasteczko magiczne

Są miejsca, które odwiedzasz raz – i zostają z Tobą na zawsze.
Resko – małe miasteczko w sercu Pomorza Zachodniego
urzeka spokojem, historią i atmosferą, której nie da się opisać słowami.
Tutaj poranki pachną rzeką,
wieczory brzmią echem starych opowieści,
a każdy spacer prowadzi przez żywą kronikę tego regionu.

tu wszystko się zaczyna

myśli o Resku

magiczne

Każdy, kto choć pobieżnie poznał Resko, odkryje jego niezwykłość – czyż nie za sprawą reskiej magii ?

liryczne

W każdym zakątku miasteczka kryje się poezyja – tu nawet pieski szczekają lirycznie!

nostalgiczne

Dotrzymując kroku czasom nowym, stare czasy hołubi – świerszcz w komputerze kantyczki wygrywa…

resko me

posłuchaj sobie * posłuchaj sobie * posłuchaj sobie

Pośród tysięcy gwiazd
ponad dachami śpiących miast
pędzę tu gdzie serce me...
tu gdzie Resko w każdym śnie...

I dobrze wiem, że nie zabłądzę i nie zgubię się
bo mapę jak trafić tu,
gdzie urodziłam się
wyrytą mam na serca dnie...

Żadne radary świata i żadna kocia łapa,
nie odkryją drogi mej bo ukryłam ją
w głębokim śnie...
tam na serca dnie,
gdzie - Resko me..."

skarby reskiej architektury

Reski o Resku

Napisałem niegdyś pewnemu znajomemu,
może zbyt górnolotnie, że Resko jest niczym góra lodowa na oceanie Wszechświata.
„Dlaczego tak sądzisz?” – zapytał.
Odpowiedziałem krótko: „Pojedź, zobacz”.
Po czasie wrócił – z wypiekami na twarzy – i przyznał, że miałem rację. Ale dziś dodałbym coś więcej.

Resko to nie tylko miejsce – to żywy organizm, który codziennie coś tworzy. Tu budzi się wyobraźnia, a codzienność nabiera koloru. Tworzymy filmy, ilustracje, wystawy, dźwięki i historie. Widziałeś może dzieci budujące własnych bohaterów z guzików? Albo wystawę, która oddycha światłem? A może spacerowałeś kiedyś po parku, który opowiada legendy?

To właśnie Resko – małe miasto z wielką mocą kreacji. Dlatego z dumą pokazujemy światu nowy teledysk – trochę z przymrużeniem oka, trochę na serio – wizję Reska za tysiąc lat, gdzie nadal wszystko się zaczyna… właśnie tutaj.

Obejrzyj. Usłysz. Poczuj.

Bo ta góra lodowa wciąż rośnie – i płonie kreatywnością.
A dlaczego?
Przyjedź, zobacz… Zapraszam!

Jaro Reski

Baśnie Reskie

Takie miasteczko

Bajka

To opowieść o małym, niezwykłym miasteczku, w którym codzienność miesza się z magią. Rzeka potrafi mówić, drzewa pamiętają imiona dzieci, a stare guziki znają sekrety dawnych dni. To bajka o dobroci, wyobraźni i odwadze — o tym, że każdy może stać się bohaterem swojego miejsca. Stworzona dla dzieci (i dorosłych!), które lubią śmiać się, marzyć i odkrywać, jak niezwykłe potrafi być zwykłe życie. Dla wszystkich szukających mądrych, ciepłych opowieści oraz tych, którzy wierzą, że magia naprawdę istnieje — trzeba tylko umieć ją zauważyć.

Bajka w PDF - kliknij aby pobrać

Resko Song

Zima w Resku

Zimą Resko zwalnia. Oddycha ciszej. Jakby chciało, byś na moment zatrzymał się razem z nim.
Światło jest tu wtedy miękkie, rozproszone, a powietrze przejrzyste i chłodne
takie, które porządkuje myśli. Śnieg przykrywa ślady codzienności, wygładza krajobraz i wydobywa to, co zwykle umyka w pośpiechu:
rytm natury, linię rzeki, ciszę pól i lasów.

Rega płynie wolniej, niosąc w sobie zimową opowieść — o wodzie, która pamięta wszystko, o brzegach, które znają kroki wędrowców, i o miasteczku, które nawet w chłodnych miesiącach potrafi być gościnne.
Drzewa stoją jak strażnicy krajobrazu, a ścieżki zapraszają do spacerów bez celu, tylko dla samej przyjemności bycia w drodze.

Zima w gminie Resko nie jest surowa. Jest spokojna. Domowa.
To pora na długie spacery, krótkie dni i długie rozmowy,
na obserwowanie detali — śladów na śniegu, pary unoszącej się nad wodą, światła w oknach, które wieczorem nabiera szczególnej mocy.
To czas, kiedy przyroda mówi szeptem, a człowiek wreszcie ma szansę ją usłyszeć.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda Resko w swojej zimowej odsłonie
tej cichej, nastrojowej i prawdziwej
jesteś we właściwym miejscu.

reska proza

... bo w słowach zaklęte są treści,
których nie usłyszysz w żadnej pieśni.

... bo w słowach i słońce i niepogoda,
i rozbuchana reska przyroda...

Tu tu tu tu...

Legendy Reskie

Dawno, dawno temu, w spokojnych wodach jeziora Resko mieszkała strażniczka duchowa imieniem Reginka... Chroniła wody, zamieszkujące je stworzenia oraz pobliskich wieśniaków.

Legenda o Wiatraku Na wzgórzu nad jeziorem stał wspaniały wiatrak, którego ramiona kręciły się nieustannie w podmuchach wiatru. Młynarz, mężczyzna imieniem Boromir, znany był ze swojej chciwości. Kiedyś miał dobre serce, ale uległ pokusie złota i zaczął żądać od mieszkańców wsi wygórowanych opłat za swoje usługi. Pewnej księżycowej nocy Boromir usłyszał melodyjny głos dobiegający z jeziora. Podążając za nim, odkrył Reginkę siedzącą na skale przy brzegu. Zauroczony jej pięknem, postanowił ją schwytać, wierząc, że duch może zapewnić mu niekończące się bogactwa. Opracował plan, by podstępem zmusić strażniczkę do ujawnienia tajemnic jeziora. Boromir podszedł do niej, udając, że przynosi prezent – złoty pierścień ozdobiony szafirami. Twierdził, że to dar przyjaźni. Reginka, wyczuwając jego nieszczerość, ale ciekawa jego zamiarów, przyjęła pierścień. Jednak w chwili, gdy wsunęła go na palec, pierścień zacisnął się i zaczął emanować mrocznym światłem. Był zaczarowany, miał uwięzić jej moce na rzecz Boromira. Reginka, zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa, przywołała burzę z głębin jeziora. Wiatr zawył, a fale rozbijały się o brzeg. Wiatrak młynarza wirował szaleńczo, aż jego ramiona zostały wyrwane i rozrzucone po lesie. Boromir uciekł w przerażeniu, porzucając swoją chciwość i ambicję. Klątwa i Obietnica Regince udało się uwolnić spod wpływu zaklętego pierścienia, ale jego magia pozostawiła bliznę na jej sercu. Ukryła się w głębinach jeziora, przysięgając, że już nigdy nie pokaże się ludziom. Jednak zostawiła po sobie obietnicę: każdy, kto zbliży się do jeziora z czystym sercem i bezinteresownymi intencjami, będzie mógł poczuć jej obecność. Czasem, w spokojne noce, mieszkańcy twierdzą, że widzą jej srebrzyste odbicie na tafli wody, a ci, którzy ofiarują jezioru drobny dar – kwiat lub kamień – są obdarzeni szczęściem. Ruiny wiatraka do dziś przypominają o ludzkiej chciwości i gniewie strażniczki jeziora. Mówi się, że podczas burz można usłyszeć skrzypienie niewidzialnych ramion obracających się na wietrze – upiorne echo głupoty Boromira. Klątwa Zatopionego Skarbu Nieopodal źródeł rzeki Regi, gdzie wysokie brzegi jeziora Resko toną w cieniu gęstych lasów, kryje się tajemnica, której boją się zarówno miejscowi, jak i przejezdni. Mówi się, że wody jeziora są mętne nie bez powodu – kryją bowiem mroczne dziedzictwo i skarb, który przynosi zgubę każdemu, kto spróbuje go odnaleźć. Zatopiona Karawana W dawnych czasach, gdy przez te ziemie wędrowali kupcy, nad jeziorem zatrzymała się karawana bogatych handlarzy. Ich wozy były wypełnione złotem, klejnotami i kosztownościami, które miały trafić do dalekiego miasta. Nocą, gdy światło księżyca odbijało się w tafli jeziora, jeden z przewoźników, zauroczony pięknem wody, zaproponował, by ukryć część skarbu na dnie jeziora, obiecując sobie, że wrócą po niego, gdy minie niebezpieczeństwo rabunku. Kupcy, choć niechętni, zgodzili się na ten pomysł. Skrzynie pełne bogactw spoczęły na prowizorycznej tratwie, która wypłynęła na środek jeziora. Jednak gdy tratwa znalazła się nad najgłębszym miejscem, wody jeziora zaczęły się wzburzać. Z dna uniosła się mgła, a zimny wiatr przeszył powietrze. Zanim handlarze zdążyli zareagować, tratwa nagle zniknęła, pochłonięta przez ciemne odmęty. Przerażeni kupcy uciekli, zostawiając jezioro i swoje bogactwa. Gdy wrócili po latach, żaden z nich nie odnalazł ani śladu skarbu – jezioro zdawało się ich odpychać, a każdy, kto zbliżył się do jego wód, słyszał w oddali dziwne szepty. Przeklęta Ziemia Legenda mówi, że bogactwa zostały pochłonięte przez starożytną klątwę. Według starszych mieszkańców wsi Stare Resko, jezioro było niegdyś świętym miejscem pradawnego plemienia. Ich kapłanka, widząc, jak jej lud zostaje wygnany przez najeźdźców, rzuciła klątwę na jezioro, by nikt nigdy nie mógł wykorzystać jego darów do złych celów. Każdy, kto próbował wydobyć skarb z głębin, spotykał tragiczny los – rybacy zaginęli bez śladu, poszukiwacze złota tonęli, a nawet najmężniejsi nurkowie mówili, że w wodzie słyszeli dziwne głosy, które wciągały ich w otchłań. Znaki Klątwy Współcześni mieszkańcy wciąż przestrzegają przed nocnymi wyprawami nad jezioro. Opowiadają, że podczas mglistych nocy można zobaczyć błędne ognie, które wiodą śmiałków w stronę wody. Niektórzy mówią, że w ciszy słychać dźwięki przypominające szelest monet i echa zapomnianych głosów. W okolicznym lesie znaleziono dawno zaginione wózki kupców, ale nigdy nie odnaleziono skarbów. Ostatnia Przepowiednia Mówi się, że klątwa może zostać złamana, ale tylko przez osobę, która złoży w ofierze coś cenniejszego niż złoto – swoje największe pragnienie. Legenda głosi, że gdy serce ofiarodawcy będzie wystarczająco czyste, a jego intencje nieskażone chciwością, jezioro odda swój skarb, a jego wody staną się przejrzyste i wolne od przekleństwa.

Nieopodal jeziora Resko, gdzie rozciągają się pagórki, kryje się tajemnica ich nazwy... Góry Kokosze. Choć dziś niewielu wie, skąd pochodzi to określenie, dawni mieszkańcy snuli historie pełne magii, tajemnicy i... kur.

Pani Kokosza i jej Stado Dawno temu, na tych wzgórzach żyła samotna staruszka znana jako Pani Kokosza. Mówiono, że była zielarką i uzdrowicielką, ale także kimś więcej – jej bliskość z naturą wskazywała na to, że mogła być czarownicą. Pani Kokosza hodowała kury, ale nie były to zwyczajne ptaki – ich pióra mieniły się złotem i srebrem, a jaja, które znosiły, miały niezwykłe właściwości. Mówiło się, że jedno jajko potrafiło uleczyć każdą chorobę lub przynieść szczęście temu, kto je zjadł. Ludzie z okolicznych wiosek przychodzili do Pani Kokoszy, by prosić o pomoc, ale tylko nieliczni odchodzili z jajem w ręku. Staruszka wymagała czegoś, czego większość nie mogła jej dać – szczerego serca i gotowości pomocy innym. Klątwa Pazerności Pewnego dnia w okolice przybył bogaty kupiec, który usłyszał o magicznych kurach i ich cudownych jajach. Zamiast prosić o pomoc, postanowił zdobyć je siłą. W nocy, gdy las spowijała mgła, zakradł się na wzgórza i zaczął łapać kury. Gdy tylko włożył je do worka, usłyszał głos Pani Kokoszy: – Nie wiesz, co czynisz, człowieku. Te kury są strażniczkami tych wzgórz i ich magii. Oddaj je, a wybaczę ci tę chciwość. Kupiec zignorował ostrzeżenie i uciekł z łupem. Jednak gdy tylko znalazł się na skraju wzgórz, ziemia zadrżała, a stado kur wyfrunęło z worka, zmieniając się w złote i srebrne światła. Głos Pani Kokoszy rozbrzmiał z wiatrem: – Te wzgórza na wieki będą nosić moje imię, a chciwość ludzka nigdy nie zdoła pochwycić ich magii. Kupiec zniknął bez śladu, a wzgórza zaczęły być znane jako Góry Kokosze, upamiętniając mądrość i sprawiedliwość starej zielarki. Magiczne Znaki Do dziś miejscowi mówią, że w letnie poranki, gdy słońce oświetla pagórki, można zobaczyć złote refleksy między drzewami – to duchy kur Pani Kokoszy, które wciąż pilnują wzgórz. Podobno ci, którzy z szacunkiem obchodzą się z naturą i odwiedzą te wzgórza, mogą odnaleźć złote pióro – symbol błogosławieństwa Pani Kokoszy. Dlaczego to Góry Kokosze? Dawno temu, gdy świat był jeszcze młody, na tych wzgórzach mieszkała ogromna kokoszka – tak wielka, że jej grzebień widniał ponad drzewami! Kura ta była magiczna i znosiła złote jaja, które ukrywała w dołkach na wzgórzach. Ludzie z okolicy mówili, że to dzięki niej ziemia tu jest tak żyzna i piękna. Pewnego dnia kokoszka wzbiła się w powietrze i odleciała, zostawiając swoje wzgórza na zawsze. Z czasem ludzie zaczęli nazywać te pagórki Górami Kokoszymi, na pamiątkę tej niezwykłej kury. Podobno w niektórych miejscach można jeszcze znaleźć jej złote pióra, jeśli dobrze się poszuka! Legenda I: O Pani Sławie i jej poświęceniu Dawno temu, nad rzeką Regą, mieszkała piękna dziewczyna imieniem Sława. Była córką wodza miejscowego plemienia i słynęła nie tylko z urody, ale i mądrości. Mieszkańcy wioski często przychodzili do niej po radę, a Sława zawsze pomagała każdemu z dobrocią serca. Pewnego dnia okolicę nawiedziła straszliwa susza. Wody Regi zaczęły wysychać, a plony więdły na polach. Ludzie błagali duchy natury o pomoc, lecz rzeka milczała. Sława, widząc cierpienie swojego ludu, udała się aż do źródła Regi, by złożyć ofiarę duchom wody. Kiedy dotarła na miejsce, z wody wyłoniła się tajemnicza postać – duch rzeki. Powiedział on, że rzeka znów popłynie, ale tylko jeśli ktoś z czystym sercem złoży najwyższą ofiarę. Sława, nie wahając się ani chwili, poświęciła swoje życie, by ocalić wioskę. Gdy zniknęła w wodach źródła, rzeka znów zaczęła płynąć, a ziemia odżyła. Na pamiątkę jej czynu wieś została nazwana Sławą, a mieszkańcy przez wieki co roku składali kwiaty nad źródłem, wierząc, że duch dziewczyny wciąż czuwa nad nimi. Legenda II: Sława Wojownika W czasach, gdy ziemie nad Regą były areną licznych bitew, żył nieustraszony wojownik imieniem Gromisław. Był znany w całej okolicy ze swojej siły i odwagi, a jego ramię nigdy nie chybiło w walce. Pewnego dnia na wioskę nad Regą napadli najeźdźcy. Gromisław, choć miał niewielu ludzi, stanął na czele obrony. Walczył z taką determinacją, że wróg został pokonany, a mieszkańcy ocaleni. Po zwycięstwie wojownik odszedł, mówiąc, że jego zadaniem jest chronić ziemie, a nie spoczywać na laurach. Mieszkańcy nazwali swoją wieś Sławą, na cześć tego wielkiego dnia, gdy zdobyła sławę w całej okolicy jako miejsce nieugiętego ducha i bohaterstwa. Do dziś mówi się, że duch Gromisława czuwa nad wsią, a podczas burz można usłyszeć odgłos jego miecza, jakby nadal walczył o te ziemie.

Dawno temu, gdy rzeka Rega płynęła jeszcze dzikimi meandrami, a nad jej brzegami rozciągały się pola i pastwiska, doszło do wydarzenia, które na zawsze zmieniło losy tych ziem. Między dwoma grodami – Świdwinem i Białogardem – istniała odwieczna rywalizacja. Wystarczyła najmniejsza iskra, by wywołać konflikt, a taką iskrą stała się... krowa.

Krowa, która zapoczątkowała wojnę Pewnego dnia mieszczanin ze Świdwina odwiedził targ w Białogardzie i wypożyczył od tamtejszego rolnika krowę – obiecał, że po żniwach ją zwróci. Jednak gdy nadszedł czas oddania zwierzęcia, mężczyzna oznajmił, że krowa zdechła i nie ma czego zwracać. Mieszkańcy Białogardu byli wściekli, uznali to za oszustwo i obrazę honoru. Zaczęły się utarczki, które szybko przerodziły się w zbrojną potyczkę. Bitwa na polach nad Regą Armie obu miast zebrały się niedaleko małej wioski nad Regą. Krwawa bitwa trwała cały dzień i noc – w jej ogniu poległo wielu wojowników, a ziemia nasiąkła krwią. Mieszkańcy wioski, przerażeni widokiem, zamknęli się w swoich chatach i modlili o zakończenie rzezi. O świcie zwycięstwo odnieśli mieszczanie Świdwina, którzy przegnali Białogardczyków, zabierając ze sobą zarówno krowę, jak i honor. Pola bitewne na długo pozostały puste, a ziemia w okolicy nie rodziła plonów przez wiele lat, jakby klątwa tej bitwy spoczęła na tym miejscu. Narodziny nazwy – Sława Po zakończeniu bitwy wioska została nazwana Sławą, nie na cześć honoru czy chwały, lecz jako ironiczne przypomnienie o absurdzie tej wojny. Mieszkańcy wciąż wspominali o ludziach, którzy stracili życie przez jedną krowę, a ich opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie miały przypominać o tym, jak niszcząca może być ludzka pycha. Do dziś mówi się, że w czasie pełni księżyca na okolicznych polach można usłyszeć odgłosy rżenia koni i szczęk broni – to duchy poległych wciąż walczą o tę przeklętą krowę.

W głębi lasu, niedaleko wsi Imienko, kryje się małe oczko wodne – niepozorne, ale niezwykle ważne, bo to właśnie stamtąd wypływa rzeka Rega. Jednak źródło Regi ma swoje kaprysy. Bywają dni, gdy strumień płynie żwawo, jakby cieszył się życiem, a innym razem wysycha, pozostawiając mieszkańców w niepokoju. Ludzie od wieków próbowali zrozumieć, dlaczego woda znika, ale odpowiedź skrywa się w dawnej legendzie.

Duch Źródła Mówi się, że w małym oczku mieszka duch o imieniu Imira – strażniczka źródła i patronka rzeki. Była ona córką pradawnego ducha lasu, która uwielbiała wędrować po okolicznych ziemiach, podziwiając piękno świata. Pewnego dnia Imira spotkała młodego pasterza, który błądził w lesie w poszukiwaniu swojego stada. Chłopak, zauroczony jej delikatnością i wdziękiem, obiecał, że wróci do niej każdego dnia, by opowiadać o swoich przygodach. Imira zakochała się w pasterzu i przez długi czas dotrzymywała mu towarzystwa, z każdą wizytą zasilając oczko wodne łzami radości. Jednak pewnego dnia chłopak przestał przychodzić. Imira czekała i czekała, a kiedy zrozumiała, że nigdy więcej go nie zobaczy, wypełniła się smutkiem i gniewem. Kaprysy Regi Od tego czasu Imira stała się kapryśna. Jej łzy, które tworzyły rzekę, płynęły tylko wtedy, gdy była w dobrym humorze – po deszczach, gdy las ożywał i przypominał jej czasy szczęścia. Ale podczas suchych dni, gdy wszystko wokół wydawało się martwe i ciche, Imira zamykała swoje serce i źródło wysychało. Mieszkańcy wierzą, że duch źródła można udobruchać. Co roku, wiosną, zbierają się nad oczkiem, przynosząc kwiaty i owoce, by uhonorować Imirę i poprosić ją, by pozwoliła Regi płynąć nieprzerwanie. Mówi się, że czasem podczas takich ceremonii w wodzie można dostrzec delikatny blask – znak, że Imira wysłuchała próśb. Legenda I: Zatopione Miasto Lustrzanego Jeziora Dawno temu, na terenie dzisiejszego powiatu świdwińskiego, znajdowało się bogate miasto zwane Lustrzaną Polaną. Było znane z pięknych pałaców, brukowanych ulic i targów pełnych egzotycznych towarów. Miasto otaczały jeziora, w których odbijały się mury i wieże, przez co wyglądało, jakby unosiło się na wodzie. Pycha mieszkańców Lustrzana Polana była jednak miejscem pełnym pychy i chciwości. Mieszkańcy, przekonani o swojej wyjątkowości, zaczęli ignorować prośby wędrowców i biednych. Pewnego dnia do miasta zawitała tajemnicza kobieta w zniszczonym płaszczu. Prosiła o schronienie i kromkę chleba, ale wszyscy jej odmówili. Kobieta okazała się być potężną czarodziejką. W zemście za brak miłosierdzia rzuciła na miasto klątwę. W nocy z nieba spadły deszcze i burze. Woda z okolicznych jezior zaczęła wdzierać się do miasta, zalewając ulice i domy. Wkrótce Lustrzana Polana zniknęła pod powierzchnią wody. Mówi się, że w pogodną noc, gdy woda jeziora jest spokojna jak lustro, można dostrzec odbicia zaginionych wież i usłyszeć dźwięki dawnego miasta. Legenda II: Miasto, które odeszło w mgłę Na miejscu dzisiejszych pól i lasów istniało kiedyś miasto zwane Przedświt. Było to miejsce pełne magii, gdzie ludzie żyli w harmonii z naturą. Jednak mieszkańcy mieli dziwny zwyczaj – każde domostwo, każda budowla i ulica były wznoszone wyłącznie nocą, zanim pojawiły się pierwsze promienie słońca. Życie w mieście toczyło się również jedynie w nocy, zaś przed świtem wszyscy mieszkańcy zapadali w ciężki sen. Dosłownie zasypiali w połowie codziennych zajęć. Wierzono, że miasto miało swój czar, a jego istnienie było możliwe tylko w cieniu nocy. Zaklęcie pierwszego promienia Pewnej nocy młody mieszkaniec miasta, ciekawy, jak wygląda Przedświt za dnia, postanowił nie zasypiać. W tym celu zaopatrzył się u leśnej czarownicy w stosowny eliksir. I oto co zobaczył, nim rozpłynął się we mgle… Kiedy wstał pierwszy promień słońca, miasto zaczęło tracić swoje kontury. Budynki rozmazywały się jak mgła, ludzie znikali jeden po drugim, a miejsce, gdzie kiedyś istniał Przedświt, zmieniło się w pustą polanę. Od tamtego dnia miasto już nigdy się nie pojawiło. Miejscowi opowiadają, że gdy nocą nad lasem unosi się gęsta mgła, można usłyszeć śmiechy dawnych mieszkańców i kroki na niewidzialnych ulicach. Niektórzy twierdzą, że w określonych miejscach można znaleźć niewielkie fragmenty miasta – kawałki brukowanej drogi czy zarys ścian, które odsłaniają się na chwilę, by potem znów zniknąć.

To dopiero początek opowieści...

Rega ma ich znacznie więcej.